Martyna Bańczyk

Instruktor śpiewu

  • Martyna Bańczyk

Absolwentka Akademii Muzycznej w Katowicach na Wydziale Wokalno-Aktorskim oraz studentka na Akademii Muzycznej w Łodzi na kierunku choreografia i musical.

Śpiewa od najmłodszych lat. Już w wieku 2 lat wygrała I Konkurs Wokalny „Wesoły Mikrofon” a potem kontynuowała edukację muzyczną w Szkole Muzycznej oraz śpiewając w różnych grupach wokalnych na Śląsku. Jej młody głos o jasnej barwie, pełnej alikwotów został wyróżniony przez światowej sławy sopran Prof. Stefanię Toczyską. W 2012 Martyna zaśpiewała swoją pierwszą rolę w Operze „Bastien und Bastienne” a następnie rolę pierwszoplanową w wysoko ocenianym spektaklu teatralnym „Pokusa”.

Po ukończeniu szkoły średniej dostała się na Uniwersytet Montrealski na wydział muzyczny gdzie była uczennicą śpiewu solowego w klasie Prof. Adrienne Savoie oraz uczestniczyła m.in. w kursie mistrzowskim Natalie Dessay, który miał miejsce w Quebeckim  Konserwatorium Muzycznym w Montrealu. W kolejnych latach była związana z kanadyjsko-polską sceną artystyczną m.in. z Fundacją im. Wiesława Dymnego, Fundacją Liliany Komorowskiej dla Sztuki, producentką filmową Dianą Skaya, pianistami: Pierre McLean, Pablo Cortez Miro oraz Romain Pollet. Ukończyła prestiżowy kurs śpiewu w Maria Pellegrini Vocal Studio w Ottawie, ucząc się pod okiem jednej z najwspanialszych sopranów na świecie, Marii Pellegrini.

Martyna zagrała w musicalach: „Dlaczego Maciek nie poszedł do nieba”, „Mamma Mia” oraz „West Side Story”. Została wyróżniona na corocznej akademickiej gali noworocznej śpiewając duet „Tell Him” Barbry Streisand i Celine Dion wraz z Akademicką Orkiestrą Dętą pod batutą Maestro Artura Czereszewskiego.

Stale się dokształca uczestnicąc aktywnie w warsztatach musicalowych m.in. z Damianem Aleksandrem, Edytą Krzemień, Wiolettą Białek oraz Ewą Zug.

Od czasu praktyk w Abu-Dhabi w ZEA Martyna zrozumiała, że jej powołaniem jest nie tylko śpiewać na scenie, ale również uczyć śpiewu. Robi to z wielką pasją i zaangażowaniem a jej uczniowie mówią na nią „Doktor Martyna”, bo nie ma takiego problemu wokalnego, którego nie chciałaby rozwiązać 🙂